Łukasz Fabiański zatrzymuje Tottenham

Bez najmniejszych wątpliwości, polski golkiper zasłużył na miano bohatera meczu. W sobotę mieliśmy przykład na to, że niezwykła dyspozycja bramkarza może uratować niezasłużony punkt dla drużyny. Tottenham zremisował na Wembley z Łabędziami i traci kolejne punkty do prowadzących w tabeli Manchesteru United i Manchesteru City.

To powinien być pogrom. Ani jednego celnego strzału. 25% posiadania piłki przez całe spotkanie. Cały mecz spędzony na murowaniu własnej bramki z mizernym skutkiem. Oto w kilku słowach streszczona gra Swansea w sobotnim spotkaniu z Tottenhamem. Ktoś może zapytać, dlaczego z mizernym skutkiem, skoro Łabędzie opuściły Wembley z jednym punktem. Otóż, jeżeli atakujący zespół oddaje 26 strzałów w tym 8 celnych, to stanowczo można powiedzieć, że defensywa nie spisała się najlepiej.

Co innego Łukasz Fabiański, który popisał się kilkoma znakomitymi paradami i po raz trzeci w tym sezonie zachował czyste konto. Media na Wyspach chwalą polskiego golkipera i przyznają mu miano najlepszego zawodnika w tym spotkaniu. Inna sprawa, że ofensywa Tottenhamu również nie zasłużyła na pochwały. Pomimo wielu sytuacji, do siatki gości nie trafili ani Harry Kane, ani Dele Alli, ani Christian Eriksen. Najwięcej sytuacji miał jednak Son Heung-Min, który aż cztery razy zmuszał Fabiańskiego do interwencji.

Dla Swansea remis w wyjazdowym spotkaniu z Tottenhamem to znakomity wynik. Gracze Paula Clementa zapewne w ciemno braliby przed meczem jeden punkt. Natomiast The Spurs mają czego żałować, trzecia pozycja w tabeli czekała, wystarczyła jedna strzelona bramka. Niestety, tym razem Koguty zawiodły i nie potrafiły pokonać  słabych Łabędzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *